Pamiętam, jak pierwszy raz zawitaliśmy w Rzymie z przyjaciółmi, podczas jednodniowej wycieczki w trakcie rejsu po Morzu Śródziemnym. Była to nieudolna próba pobieżnego zaliczenia znanych atrakcji i zrobienia sobie z nimi zdjęć. Poza gonitwą, praktycznie nic nie pamiętam z tego wyjazdu… Żadnego konkretnego wspomnienia, zachwytu, poczucia jakiegokolwiek klimatu miasta… Bo jak można w jeden dzień ogarnąć Caput Mundi (Wieczne Miasto), w którym to jest zawarta właściwie cała
Pamiętam, jak pierwszy raz zawitaliśmy w Rzymie z przyjaciółmi, podczas jednodniowej wycieczki w trakcie rejsu po Morzu Śródziemnym. Była to nieudolna próba pobieżnego zaliczenia znanych atrakcji i zrobienia sobie z nimi zdjęć. Poza gonitwą, praktycznie nic nie pamiętam z tego wyjazdu… Żadnego konkretnego wspomnienia, zachwytu, poczucia jakiegokolwiek klimatu miasta… Bo jak można w jeden dzień ogarnąć Caput Mundi (Wieczne Miasto), w którym to jest zawarta właściwie cała





