facebook instagram Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kalabria to nie tylko słońce i kilometry plaż nad morzem. Region ten oferuje znacznie więcej atrakcji jak choćby zawieszone na klifach starówki miast, monumentalne góry, piękne punkty widokowe, średniowieczne, warowne zamki oraz to co najbardziej kojarzy mi się z Kalabrią – puste uliczki miasteczek, fenomenalnie położonych w górach. A to wszystko opatrzone setkami lat ciekawych historii. Zapraszam w podróż po samym czubku „włoskiego buta”.

Urok nadmorskich miejscowości
Urok nadmorskich miejscowości

Pocztówkowe wybrzeże

Najlepszą opcją z Polski na odkrywanie Kalabrii jest przylot do Lamezia Terme. Poza głównym deptakiem z kilkoma bocznymi uliczkami niewiele jest tutaj do zobaczenia. Chyba największą atrakcją miejscowości jest jej położenie na łagodnych zboczach gór. Dlatego warto od razu ruszyć wygodną autostradą Salerno – Reggio di Calabria na południe. Odcinek wybrzeża od Pizzo do Scilla, to pocztówkowe, południowe Włochy:

Ukryte plaże i klifowe wybrzeża
Ukryte plaże i klifowe wybrzeża

Pełno tutaj małych plaż, ukrytych w klifowych zatokach które stromo opadają do wybrzeża. Chciałoby się co chwilę zboczyć z głównej drogi i zjechać na jakiś punkt widokowy ale i sama jazda autem tą drogą daje już dużo frajdy! Najsłynniejszym punktem widokowym w tym regionie jest Capo Vaticano, a jedną z najpiękniejszych plaża Grotticelle. W tej części wybrzeża znajdują się także trzy najsłynniejsze, nadmorskie miejscowości: Pizzo, Tropea i Scilla.

Który smak wybrać?
Który smak wybrać?

W tej pierwszej można spróbować słynnego deseru lodowego tartuffo. Na centralnym placu w Pizzo, obok okazałych murów aragońskiego zamku jest kilka kawiarni oferujących tę pyszność. Mała, urokliwa starówka miasta jest zawieszona nad wysokim klifem i kamienistą plażą. W okolicy warto zajrzeć do ciekawego kościółka, wykutego w skale – Piedigrotta. Obok rzeźbionych w kamieniu figurek świętych, są tu także postacie prezydenta Kennedy’ego, czy nawet Fidela Castro!

Kalabryjski klasyk z Tropei
Kalabryjski klasyk z Tropei

Najbardziej znaną miejscowością tej części wybrzeża jak i całej Kalabrii, jest Tropea. Jej położone na kolorowych klifach domy, przywodzą na myśl wybrzeża Amalfii i Ligurii. W sezonie są tutaj tłumy ludzi, więc nie ma co liczyć na zdjęcie jak powyżej. Ale ja Kalabrię zwiedzałem wiosną (połowa marca) i było cudownie pusto... Jeśli chcecie korzystać z tutejszych plaż i uroków kąpieli, to przyjedźcie w październiku. Wtedy spacer Corso Vittorio Emanuele, wizyta w tutejszej, ukrytej i pięknej katedrze, czy właśnie wypoczynek na plaży – będą przyjemnością. Do tego widok na sanktuarium NMP z Wyspy i ten kolor wody…

Mieszkając na wybrzeżu
Mieszkając na wybrzeżu

Z wymienionej wyżej trójki została nam jeszcze Scilla. Rekalmowana jest jako „kalabryjska Wenecja”. Nie bardzo widzę tutaj podobieństwo, ale widok stąd na Cieśninę Mesyńską i Sycylię jest piękny. Miasteczko jak i inne na wybrzeżu leży wysoko nad Morzem Tyrreńskim, a w jego panoramie wyróżnia się położony na skale – zamek Ruffo. Na dole przy szerokiej plaży jest fajny deptak, a powyżej niego taras widokowy z ławeczkami, z którego widać wulkan Stromboli (ze Scylli realizowane są 1 dniowe rejsy).

Zamek Ruffo - kolejna pocztówka z Kalabrii
Zamek Ruffo - kolejna pocztówka z Kalabrii

Na czubku włoskiego buta

Jadąc dalej na południe, dociera się do największego miasta południowej Kalabrii – Reggio di Calabria. W porównaniu do wyżej opisanych miejscowości, Reggio wydaje się być miejskim molochem. W większości nijaka zabudowa jest efektem straszliwego trzęsienia ziemi z 1908 r., kiedy zginęło 30 tys. ludzi, a wiele budynków uległo całkowitemu zniszczeniu. Mimo to w centrum tego dużego miasta warto zobaczyć kilka miejsc. Katedra Wniebowzięcia NMP choć jest zupełnie nowym budynkiem po wspomnianym trzęsieniu ziemi, to stylizowana na neoromańską robi wrażenie. Zwłaszcza, że to największa sakralna budowla Kalabrii.

Detale fasady katedry w Reggio di Calabria
Detale fasady katedry w Reggio di Calabria

W okolicy katedry znajduje się jeden z licznych zamków obronnych w regionie. Przyjemnie jest w okolicach zadrzewionego Piazza Italia. Jeśli lubicie muzea, to w Reggio są dwa ciekawe miejsca: największa galeria sztuki w regionie Pinacoteca Civica oraz Muzeum Narodowe Wielkiej Grecji. Tak, tak, nie pomyliłem się, bo dół włoskiego buta to dawna Grecanica, a tutejszemu językowi greckiemu jest bliżej do klasycznej greki Homera, niż temu z samej Grecji!

Magia górskich miejscowości
Magia górskich miejscowości

Zapomniane miasteczka w górach

Na południe od Reggio wybrzeże nie jest już tak spektakularne jak to na północy, a mijane miejscowości to nieduże letniska bez szczególnych zabytków i historycznej zabudowy. Magia natomiast jest tutaj ukryta w górach, wcale nie tak daleko od wybrzeża. Podobnie jak Pizzo, Tropea i Scilla nad morzem, tak Gerace, Bova i Pentedattilo w górach to najpiękniejsze pocztówki z Kalabrii. Mówi się, że „zobaczyć Gerace to zobaczyć całą Kalabrię”. Nigdy nie zapomnę wiosennej panoramy miasteczka twierdzy, fenomenalnie położonego w górach:

Cudownie sielskie widoki górskiej Kalabrii
Cudownie sielskie widoki górskiej Kalabrii

Miejscowość jest pełna zabytkowych domów i wyrastających z brukowanych uliczek, licznych kościółków. Tutejsza katedra mimo zniszczeń po trzęsieniu ziemi, została fenomenalnie odrestaurowana i zaaranżowana na muzeum. Górujący nad miasteczkiem zameczek z niedostępną basztą, dodaje tylko uroku i odtwarza w wyobraźni opisywane w regionie historie z czasów bizantyjskich i normańskich…

Zamek pełen historii
Zamek pełen historii

Znacznie mniejsza i mniej zasobna w zabytki od Gerace Bova, warta jest odwiedzenia dla pustych uliczek i domów, czekających jakby na nowych właścicieli. To tutaj właśnie żyje spora grupa ludności pochodzenia greckiego. Na koniec „miasto widmo”: Pentedattilo. Przytulona do skały osada, została całkowicie wyludniona w latach XX wieku po licznych trzęsieniach ziemi. Dziś to trochę taki skansen, który w sezonie ożywa turystami, ale poza nim jest przysłowiową wisienką górskich osad w Kalabrii.

Czas się zatrzymał – moje wspomnienie z Kalabrii
Czas się zatrzymał – moje wspomnienie z Kalabrii

Edward Lear – brytyjski ilustrator ery wiktoriańskiej oraz poeta który dużą część życia spędził na południu Europy, tak pisał o czubku włoskiego buta: „Kalabria to kraina dzika, pełna gwałtownych kontrastów, głębokich wąwozów i lasów, które wydają się nietknięte przez cywilizację”. Spacerując pustymi uliczkami tutejszych wiosek i miasteczek oraz podziwiając ogromne, górskie przestrzenie - wyobrażam sobie, że za jego czasów (XIX wiek) wrażenie nietknięcia cywilizacją musiało być niezwykle mocne… Dlatego też podpisuję się obiema rękami pod innym jego cytatem: „Wkraczając do niektórych z tych odizolowanych wiosek, ma się wrażenie cofnięcia o całe wieki. Czas tu nie płynie, on tu stoi”. Czułem to samo – a mamy już XXI wiek… Polecam zagubić się w uliczkach kalabryjskich miasteczek!

Garść Porad:

  • Kalabria jest kierunkiem niemal całorocznym, ale w górach jest chłodniej i pogoda bywa zmienna.
  • Na lotnisku w Lamezii jest sporo wypożyczalni aut zarówno w terminalu jak i na zewnątrz. Wzdłuż wybrzeża kursuje także pociąg. Trasa jest widokowa, ale nie ma już możliwości dostać się do górskich miejscowości. Natomiast siatka autobusów jest dość gęsta. Górskie drogi są bardzo kręte, a uliczki w miasteczkach ciasne.
  • Poza pakietami biur podróży, jest tutaj sporo apartamentów na wynajem. Unikalne doświadczenie to nocleg w zabytkowym domu w jednej z pięknych, górskich miejscowości! Może przydać się przejściówka, bo często kontakty mają trzy otwory.
  • Plaże są w większości piaszczysto żwirowe, żwirowe i kamieniste. Te mniej oblegane znajdują się na południe od Reggio. Najbardziej znane w sezonie zalane są turystami. Serwis jest płatny.
Gdzieś na wybrzeżu
Gdzieś na wybrzeżu